Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Szczodrak Agata (Агата Щодрак)-poezja, wybrane przekłady na j. rosyjski

Агата Щодрак (Agata Szczodrak)
(Пшеход, Польша)

***
odpoczywać można najlepiej
w morzu ciszy
tam tylko kłócą się
martwe dźwięki
rany goją się gdy pachnie
pięciolistne szczęście
zerwane ukradkiem
chociażby w cmentarnej alejce

lubię tamtędy chodzić
widzę wtedy że stworzono nas
na podobiznę liści
które się barwią
drżą ze strachu
by nie zrzucił ich wiatr
by nie upadły zbyt nisko
by nie bolały ich wnętrzności
by nie zabrakło im tego jedynego drzewa
tylko cisza
tak idealnie wilgotna
przygarnia to co dawno zaczęło
schnąć w samotności …

***
лучше всего отдыхать
в море тишины
ссорятся там
только мертвые звуки
раны затягиваются когда пахнет
пятилепестковое счастье
сорванное украдкой
пусть и в аллее кладбищенской

люблю той дорогой ходить
вижу тогда что созданы мы
наподобие листьев
что набирают красок
дрожат от страха
чтоб не сорвал их ветер
чтоб слишком низко не пали
чтоб их нутро не болело
чтоб не лишиться им того единственного дерева
лишь тишина
так идеально влажна
приголубит все то
что давно в одиночестве
начало сохнуть…

 

***
jak kwiat
chce zapłakać
zacząć od wzruszeń
patrząc na liście
krwawe i samotne
one też błądzą

ich wolność
zachwiała się daleko
za blizną sumienia

nie mogą mieszkać
w oczach ptaków
one odeszły tak młodo

tak jak Twoje ciepło
dawno pogrzebane
dzisiaj
uprawiam teraźniejszość
tylko jeszcze
sieję łzy
tak wonne
tak młode

***
как цветок
хочет заплакать
от жалости
глядя на листья
кровавые и одинокие
они тоже заблуждаются

их свобода
увлекла далеко
за границы совести

жить не могу
в глазах птиц
они ушли молодыми

как Твое тепло
давно исчезнувшее
сегодня
возделываю настоящее
но все еще
сею слезы
такие душистые
и молодые

 

***
tak powoli
zaczynam czytać
gwiazdy zwiotczałe
bezwstydne
jak białe listy

mówię do Ciebie
że jest ciemno
duszno
sucho
że przyszło lato …

to tylko albo aż
powiew kończącej się pustki
nabrzmiałej skupieniem
nad czerwonymi dachami

kończę czytać
przyklejona do pajęczyn
zasypiam
bo sierpień też się kończy
z gorąca
i śliski
spłakany
dyszy kwaśno zagubieniem


*** 
медленно так
начинаю читать
обветшалые звезды
бесстыдные
как белые листы

говорю Тебе
что темно
душно
сухо
что лето пришло…

это только иль даже
дуновенье кончающейся пустоты
звучавшей сосредоточенностью
над красными крышами

кончаю читать
приклеена к паутине
засыпаю
потому что август уже на исходе
от жары
скользкий
и заплаканный
дышит кисло утратой

 

***
grzeszę
fluid rozpustnego nieba
splątuje mi oczy
duszno ...
rzęsy łamią się
przez opuszki nocy
która je mi z ręki
pluje gwiazdą
smutno ...
iskrzysz
grzebiesz się
sepleniąc echem
jadowicie sunie się
świątynia zmroku
nie pozwolę ci się przyśnić
klaszczesz chłodem
a ja śmiechem
grzeszę ...
mdlącym wstydem
lubię
gdy nazywasz mnie
rozpustną

*** 
грешу
флюид развратного неба
застилает глаза мне
душно…
ресницы ломаются
под пальцами этой ночи
что есть у меня с руки
и звездою плюет
грустно…
искришь
и копаешься
шепелявя эхом
ядовито двигается
храм сумерек
не разрешаю присниться тебе
ты холодом щелкаешь
и я смехом
грешу…
тошнотворным стыдом
люблю
когда называешь меня
распущенной

 

nie wiem jak się pisze
listy do Ciebie  

jest poźno
i nie ma nic
prócz ciszy
ubranej w słone łzy
widzisz Mamo
myślę dużo o czasie
który jest takim kruchym diamentem
wypełnionym powietrzem i bólem
tak potrzebnym do życia

zachłannie chciałabym
mieć Ciebie w swoich zamyśleniach ...
jesteś tkliwym powracaniem
do ścian przy których rosłam
wchłaniałam ze spokojem ich zapach
dzisiaj też kocham opierać się o nie
rumienić gdy pytasz o tego
ktoremu oddałam serce

zobacz Mamo
ten spokoj
ktory kiełkuje we mnie
dzieli się na części
usypia lęk i chwilę czeka
by przytulić się do Ciebie
nawet w krótkim liście ...

 

не знаю как пишутся
письма к Тебе

поздно
и нет ничего
лишь тишина
в соленые слезы одетая
видишь Мама
думаю много о времени
что как хрупкий алмаз
полный воздуха и боли
так необходимой в жизни

как ненасытно хотела бы
чтоб была Ты в моих размышлениях
Ты трогательное возвращение
в те стены, в которых росла я
впитывала с покоем их запах
люблю и сегодня к ним прислоняться
краснеть когда спрашиваешь
кому я отдала сердце

Мама смотри
тот покой
что прорастает во мне
делится на части
усыпляет страх и мгновение ждет
чтобы нежно прижаться к Тебе
даже в кратком письме …

 

Sercu ktore nigdy nie przestało bić

Halinie Poświatowskiej
często się mijamy
w zapachu pożółkłych liści
rozsypanych w wersach
wokół dudni mgła
dotykiem krępująca
nam dłonie
ale co najbardziej
zatraca się w nas?
w Heloizie, Bernice, Julii
ocierających się o miłość...
każdego dnia zimne klamki
kaleczą nam serca
i dusi strach o pusty dom

całkiem niedawno
szukałam Twojego jasnego grobu
mijał mnie szum drzew
i nieobecny wzrok ptakуw
cicho było wokół
rosło tylko Twoje imię
za każdym ślepym krokiem
i kolie szklanych pereł
gubiły myśli
ziemia szeptała
że to nie czas
usłyszeć drżenie słów


Сердце, которое никогда не перестало биться
Халине Посвятовской

часто расходимся
в запахе желтеющих листьев
рассыпанных в стихах
вокруг грохочет мгла
прикосновеньем связывая
нам руки
но что больше всего
утрачивается в нас?
в Элоизе, Бернике, Джульетте
встречающихся с любовью…
каждый день холодные ручки дверей
ранят нам сердца
и душит страх перед домом пустым

совсем недавно
искала Твою светлую могилу
опередил меня шум деревьев
и отчужденный взгляд птиц
тихо было вокруг
росло только имя Твое
за каждым шагом слепым
и ожерелье стеклянных жемчужин
мысли теряли
земля шептала
что не время
услышать дрожание слов
живо расшептанных вечностью

 

***
wiesz co lubię?
mieszać wiersz z deszczem
wino z Tobą
kwiaty z mokrym mchem
lubię
poranki pełne Ciebie
okryte miękką tęczą
zielonym kocem

ostrożnie by nie uciekły dni
zaczynam liczyć spokój
mnożę go przez dziesięć
dzielę z Tobą na pół

czasami udaję
że lubię chodzić prosto
i patrzeć wszystkim w oczy
nie lubię
zachciewa mi się łamać sens
lecieć w dół
upijać się powietrzem
pluć na wiatr
leżeć na dachu
i kreślić słowa
razem z Tobą

 

***

знаешь что я люблю?
смешивать стихи с дождем
вино с Тобою
цветы с мокрым мхом
люблю
утра полные Тобой
окутаные мягкой радугой
одеялом зеленым

осторожно, чтоб дни не бежали
покой начинаю считать
множу его на десять
и делю с Тобой пополам

порой притворяюсь
что просто люблю ходить
и смотреть всем в глаза
желания своего смысл попирать
вниз лететь
упиваться воздухом
на ветер плевать
на крыше лежать
и слова чертить
вместе с Тобой


***
siostrze Kasi
radosna moja
co świecisz mi słońcem
tak ciepłym i bystrym
jak Twoje spojrzenie

czy pamiętasz ten czas
beztroskiej szczerości
rodzenia się marzeń
zaplatania warkoczy
no i magii słowa kobiecość?

jeszcze do wczoraj
jak dwie niepewne dziewczynki
w zabawie we wróżki
gubiłyśmy kwiaty
wpatrując się w Mamę

czy pamiętasz ten czas
tak kiedyś niezrozumiały
czas gdy musiałyśmy wcześniej
napić się ze szklanki dorosłość?

teraz jestem tutaj
wypowiadam słowo: silna
pełne wiary
nadal słyszę jak mówisz do mnie:
potrafisz ...

 

***
сестре Кати
радостная моя
что светишь мне солнцем
живым и теплым
как взгляд Твой

помнишь ли время
той искренности беззаботной
зарожденья мечты
и плетенья косичек
ну и магии слова женственность?

всего лишь вчера
как две девочки неуверенные
в гадалки играя
цветы мы теряли
глядя на Маму

помнишь ли время
такое когда-то загадочное
когда нам казалось нужным быстрее
стать взрослыми?

сейчас я здесь
произношу: я сильная
веры полна
по-прежнему слышу как говоришь мне:
сможешь…

 

***
jak będziesz już miał skrzydła
i będziesz płynąć
to wspomnij moje imię
przyjdę
będę i nie zasnę ...

bo chcę raz jeszcze
by te motyle
zaplątały się we włosy
a Twoje zagubione palce
zaczęły ich niezgrabnie szukać

jak będziesz miał już rosy krople
rozbijające się na Twojej skórze
spraw
abym poznała ich chłód
szepnij
a zadrżę za Twoim głosem...

bo raz jeszcze chcę
by zabrakło mi powietrza
tylko zanuć słowo
a zostawię wszystkie brzegi
i utonę w tej
skrzydlatej głębi


***
как появятся у тебя крылья
и поплывешь
вспомни имя мое
я приду
буду и не усну

потому что еще раз хочу
чтоб те мотыльки
вновь в волосах запутались
а Твои потерянные пальцы
начали их неуклюже искать

как появятся на Твоей коже
капли росы об нее дробящиеся
позови
чтоб я их ощутила прохладу
шепни
и вновь задрожу от голоса Твоего…

потому что еще раз хочу
чтоб не хватило мне воздуха
лишь слово пропой
и все берега позабуду
чтоб утонуть
в крылатой той глубине

 

***
myśl
zapada  się
we wschodzący zmierzch
bez twarzy
bez gwiazd
a w głośnym oddechu
mętna odpowiedzialność
za stawanie się

ty tu płaczesz nadaremno
ja tam spalam się
jak dojrzewający owoc
w strefie gęstych przyzwyczajeń
ratujemy się zapachem jutra
zakurzoną chwilą

trzy myśli są prawdziwe
olśniewające
podnoszące ciszę
trzy imiona
naprawdę osobne
świecą w niepojętym
zostawiając resztę


***
мысль
пропадает
в густеющем сумраке
без лица
ибез звезд
а в дыхании шумном
мутнеет ответственность
за происходящее

ты здесь плачешь напрасно
я там сгораю
как дозревающий плод
в зоне плотных привычек
завтра спасемся запахом
запыленным мгновением

лишь три мысли верны
ослепительные
нарастающие с тишиной
три имени
в самом деле особые
светят в непостижимом
оставляя осадок


***
błogosław
szeroko otwarte szczęście
jak wrota
zaklętego kościoła
mojej wyobraźni

tu takie skrzypienie
nieprzebranych oceanów
przeklinających milczenie
w spisku z ciszą
z lekarstwem czasu
za powroty
w ulewie jesieni
balsamem zaufania
na moje blizny

***
благослови
широко открытое счастье
как ворота
заколдованного костела
моего воображенья

здесь такое скрипенье
неисчислимых океанов
проклинающих молчанье
в заговоре с тишью
с лекарством времени
за возвращения
в ливни осени
бальзамом доверия
на мои шрамы


***
sepia astrów
polifonia głosu
układana stronicami

w głębinach
akordów
perfidnie  kradzionych
to krem
na strupy
mojej zakrzywionej
pamięci


***
сепия с астрами
полифония голоса
страницами уложенная

в глубинах
аккордов
коварно украденных
бальзам
на струпья
моей
памяти искореженной

 

farmakologiczna percepcja

cóż ...
misterny popiele
odczep te słodkie ogniwo
pociesznej szczerości

lada dzień ...
ten ślad to nie wycieraczka
ja wiem
zapładniają wyobraźnię niwy
- dziwaki

porozbijany grobowiec
jak korzeni cynizm
ubrał się w podwiązki

żyjemy za mało?/!
sypiamy za dużo?/!
gdzie ta myśl ze stali?
ukradli schwytali porwali?

za mało

 

фармакологическая перцепция

что ж…
легкий пепел
исчезни милое это звено
искренности забавной

в любой день…
этот след не от дворников
я знаю
поля воображенья оплодотворяют -
чудаки

склеп разбитый
как корни цинизм
лигатурой украсил

живем слишком мало?/!
а спим слишком много?/!
где мысль та из стали?
украли схватили порвали?

слишком мало

 

***
świat zakażony sobą
dopóki nie będzie szarych godzin
boi się istnieć
oddychać
uśmiechać się w odcieniu słowa
które dodaje namiętności
tak bezgranicznie naszej

jak bardzo
mylą się ci
którzy buntują się w nim po cichu
w odwecie
łamią się w pół
jak dawne obietnice

blednie najświętsza skaza
wyrażająca dwa
przecinki
pomiędzy istnieć a umierać
zaśmiecając kolejne wersy

 

***
мир заражен собою
пока не придет время серое
боится существовать
дышать
улыбаться в оттенке слова
что гиперболизирует страстность
нашу безгранично

глубоко
заблуждаются те
кто тихо против него бунтует
в отместку
их пополам ломают
как обещания старые

бледнеет святейший изъян
выражающий
две запятые
между существовать и умирать
засоряя следующие версии

 

***
przemienienie anioła
którego tak trudno zrozumieć
bo mówi niewyraźnie
i nie śpi nocą
a udaje szkło
w jasny dzień spaceruje nago
dyszy wstając z kolan
nasłuchuje tlenu
jakby walczył w astmie krwi

na niebiesko
chce malować wyrzuty sumienia
a tu nic
brakuje barw i dźwięków
tylko darmowa wątpliwość
jak ma na imię
i czy tak zachłannie
ma się rozdzierać
aby zasłużyć na przemijanie

 

***
изменение ангела
которого так трудно понять
потому что излагает невнятно
и ночью не спит
и стеклом притворяется
гуляет нагим белым днем
дышит вставая с колен
кислород хватая
как будто боролся с астмой крови

в цвет голубой
хочет окрасить  угрызенья совести
а тут ничего
не хватает цветов и звуков
только сомненье бесплатное
как его зовут
и разве так алчно
следует  разрываться
чтобы заслужить прохожденье

 

***
dawno nie istniała taka biel
jak fotografia każdego okna
ona jeszcze śpiąca
ale już smutna
jak chłód milczenia

przerzuca zapach nocy
rozpięta jak koszula
opiera się na ramionach
płonie w półuśmiechu
bo chce wtopić się w biel

był czas że pamiętała
jak płacze zbyt wczesny śnieg
nie dotknie jego twarzy
może cichnąć jak modlitwa
i zasypiać w jasnych oknach


***
давно не было такой белизны
как каждого окна фотография
она еще сонная
но уже грустная
как холод молчанья

ворошит запах ночи
расстегнутая  как рубашка
на плечах обосновывается
горит в полусмехе
ибо хочет в себе растворить

было время когда я помнила
как плачет снег слишком ранний
не коснется лица его
может стихать как молитва
и засыпать в светлых окнах

 

***
kpina
ulotnego migotania
moich pragnień
odchodzisz
jak blade aniołki
które tuż przed śmiercią
chwytają się sukienek
zabierając okrawki wiary

 

***
шутка
мимолетного мерцанья 
желаний моих
уходишь
как бледные ангелочки
которые незадолго до смерти
одеяний  хватаются
отнимая обрывки веры

Перевод с польского:

Ирины Гусевой (Науменковой)
(Москва, Россия)

Dodatkowe informacje