Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

To, co najcenniejsze, recenzja Wandy Nowik-Pali.

TO, CO NAJCENNIEJSZE

Jak opisać przebytą drogę, wyłuskać z życia to, co najcenniejsze i co może mieć taką wartość, że pozostanie świętością nawet w tej ostatniej chwili? Jak rozgrzeszyć się wobec najsurowszego sędziego, którym jest wrażliwość i prawość sumienia uczciwego, utalentowanego lecz zagubionego człowieka, poszukującego drogi w chaosie zdarzeń, z którymi przyszło mu się zmierzyć? Jest to tym trudniejsze, że z zadaniem tym zmaga się poeta będący jednocześnie artystą malarzem, a więc obdarzony podwójną wrażliwością odczuwania, poeta niemłody i doświadczony – Ivan Korponai, autor przejmujących, naznaczonych smutkiem przemijania i tragizmem, bardzo osobistych, szczerych wierszy zawartych w tomiku „ Bałkańskie wiatry”.
Jest zrozpaczony. Patrzy na swoje stare, spracowane, drżące dłonie i widzi na nich krew. Nie może się jej pozbyć, choć życie płynie równym rytmem wyznaczanym porami roku zmieniającymi wygląd równinnych okolic jego domu; latem pokrytych łanami falujących zbóż i kukurydzy, zimą smaganych śnieżną zawieruchą. Skąd te przykre wspomnienia? Dlaczego go tak prześladują? Co może wyryć w ludzkiej duszy tak głęboki, nie dający się zatrzeć ślad?
Tym, co powraca natarczywie i dręczy ponad ludzką wytrzymałość jest  niezrealizowana, nieszczęśliwa i jak ją Ivan nazywa „zakazana” miłość. W wierszu „Bas Carsija” powracają wspomnienia spacerów, szeptów, pierwszych pocałunków i spóźniony żal Straciłem cię w czasie/ między miłością a nienawiścią/ w kwiecie młodości,/ gdzieś w jakimś przejściu,/ pomiędzy prawdą a kłamstwem,/ gdzieś po drodze,/ na drodze bez powrotu... Żyje, pracuje, spotyka się z kolegami, popija piwo, kobiety go kochają, a on ma wyrzuty sumienia, że nie jest w stanie odpłacić im równie gorącym uczuciem. Tak jakby jego pierwsza miłość zabrała całe pokłady jego uczuć pozostawiając za sobą nie dającą się niczym wypełnić pustkę i udrękę powracających wspomnień. Szczególny ból sprawia mu świadomość nieodwracalności tego, co się stało. Widok umierającej na jego rękach, zakrwawionej dziewczyny pojawia się w dzień i w nocy. W wierszu „Jak mam napisać” poeta pyta: Jak mam napisać/ wiersz miłosny/ jak moje ręce/ nadal krwawią... Wie, że ta rana nie zagoi się nigdy. Musi z nią żyć. Tak jak z innymi skutkami wojny.
Wojna, która przetoczyła się przez Bałkany zrujnowała nie tylko kraj, ale i ludzkie życie. Kobiety opłakują poległych  mężów i synów, ci co przeżyli cierpią nędzę i głód, tułają się po ruinach i śmietnikach w poszukiwaniu czegoś, co ułatwi przetrwanie. Na ruinach Sarajewa widnieje napis: „Nie zapomnij Srebrenicy”,  w Belgradzie zaś    „Nie zapomnij Kosowa”, a w sercach?  Czy możliwe jest całkowite pojednanie? Wszak Pojednanie i pokój to słowa/ unoszące się teraz/ niczym upiory... Lecz żyć trzeba. Uprawiać rolę, zbierać plony, trwać i kochać rodzinną ziemię – więc i te niespokojne równiny omiatane tytułowym bałkańskim wiatrem. Ten wiatr jest wszechobecny, wieje niemal bez przerwy przynosząc zapach pól, wciskając się w każdy zakamarek domu i wiersza. Potrafi wściekać się i gwizdać, albo szeptać coś niespokojnym równinom. Czasem przynosi zapach zwiędłej jesiennej róży, chłodzi myśli lub ...przemyca/ swoje brudne/ poplamione palce/ między młodą trzciną... Poplamione polnym kurzem, pamięcią wojny, czy krwią poległych?
Ziemia rodzinna. Któż potrafi ją bardziej kochać niż artysta malujący pędzlem i słowem? A on ją kocha niemal jak dziewczynę. Tę, otaczającą jego dom, bliższe i dalsze miejscowości swego kraju i tamtą, wspomnianą w wierszu „Ile razy”, do której powraca wspomnieniem chcąc tylko jeden raz/ poczuć bosymi stopami/ i usłyszeć/ szmer wody/ kołysankę mojego dzieciństwa...
Chociaż zdaje sobie sprawę, jak bardzo wojna zmieniła jej oblicze. Nie wszyscy powrócą do swych rodzinnych gniazd. Nawet ptaki, które w wierszu „Niech ptaki nigdy nie dolecą” ostrzega: tutaj dla nich/ nie ma już miejsca./ gałęzie na drzewach połamane,/ gniazda spalone, / na naszych polach/ zasiano ziarno trucizny...
Nie należy jednak hodować w sobie nienawiści. Wiersz „Nie zapomnij” daje nadzieję. Autor mówi bowiem nie zapomnij tego, co się stało, pomyśl o tym, co dopiero nadejdzie, nieco dalej zaś apeluje W imię Boga, proszę, nie nauczajcie dzieci zabijania! 
I niech ten apel zakończy te rozważania. Wszak to dzieci są tym, co najcenniejsze. Są przyszłością rodziny, narodu i Ziemi.
Wanda Nowik-Pala

Ivan Korponai, „Bałkańskie wiatry”, Krosno 2011, s. 96
Przekład z języka serbskiego: Olga Lalić-Krowicka

Dodatkowe informacje