Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Olga Lalić-Krowicka - hej człowieku


hej człowieku

"Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł."

                                            Gabriel García Márquez

Czytaj więcej...

Olga Lalić-Krowicka - WYBIERANIE OSOBOWOŚCI

No, nie cholera rozklei się i odjedzie
Odjechany świat nie jest za pan brat
A może modliszka bardziej święta niż mniszka
Wybuch trzeci, rozpadł się policzek, trzeba nałożyć makijaż
Może ta, uformowana z własnej formy gdy nadchodzi noc
Nie, nie i nie
Wyśmieje wszystko po kolei i świat się do nieba zaklei

Czytaj więcej...

Olga Lalic-Krowicka - DWÓCH CHORYCH - DWA ŚWIATY

leży na ulicy w kałuży krwi
ze złamaną nogą - krzyczy z bólu
wszyscy pomagają
wzywają pogotwie

obok leży o tyle samo chory
śmieje się do chmur z bólu
wyśmieją jego i chmury
ale nie pomogą

dobiją jego mózg
ludzkim młotem

Olga Lalić-Krowicka - Cztery pory roku z dziadkiem (opowiadanie)

 

   Jesienią mój dziadek lubił przychodzić po mnie pod koniec ostatniej lekcji. W ciemnożółtym płaszczu i czarnym berecie na głowie. Na jego wysokich i chudych ramionach wisiała niebieska torba. Mówiliśmy na nią plava* torba i wszyscy w rodzinie wiedzieli, że chodzi o torbę dziadka. Stał zawsze dumnie wyprostowany pod cyprysem rosnącym za szkolnym murem i czekał, aż wyjdę. Dzwonek, szósta po południu. Dzień jeszcze długi. Biegnę wraz z innymi dziećmi i szukam jego uśmiechu. Od razu, gdy mnie zauważał, rozkładał szeroko ręce i witał ciepło i czule wołając: diko moja*, čedo moje* lub jabuko moja*. Obejmował mocno i podnosił w górę. Wszyscy patrzyli na nas. Byłam dumna i szczęśliwa. To był mój dziadek, mój wielki i wieczny dziadek. Brał mnie za rękę i tak wyruszaliśmy na wycieczkę do winnicy przed zbliżającym się winobraniem. Dziadek był najmądrzejszym i najcieplejszym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek znałam. Zawsze, gdy mi o czymś opowiadał, na jego twarzy rodził się uśmiech. To były wzruszające i majestatyczne opowieści, nasycone wiedzą o dawnych czasach i pełne osobistych wspomnień. Nawet wtedy, gdy przechodziliśmy obok cerkwi św. Mikołaja i cmentarza, nie bałam się, że zmarli mogą wstać z grobu, by mnie straszyć. Chociaż i tak nigdy nie trzęsłam się ze strachu, bo w moich wyobrażeniach były to sympatyczne dusze w czerwonych dalmatyńskich czapkach. Nie wiem akurat, dlaczego w czerwonych? Może, dlatego, że wtedy był to bardzo popularny kolor, albo, dlatego, że dziadek Sako, który w tym czasie zmarł, chodził w czerwonej dalmatyńskiej czapce?

Czytaj więcej...

Olga Lalić-Krowicka - Mój Drogi Pantokratorze...

 Pantokrator i cisza

 
Wiesz, Pantokratorze,
że cisza jest prawdziwa tylko wtedy,
gdy świadomość mówi,
a rzeczywistość stroi się w ubiór: prawda dnia powszedniego,
którą jesteś.
Pantokratorze, Twoja aureola jest z ciszy,
dlatego w niej
zwróć mnie mi,
i niech mnie nie okrada diabeł z myśli,
nie soli je
i nie dokłada swoich.
Ten histeryczny śmiech,
skała w głowie
potrzebują ciszy Twej, mój drogi Pantokratorze,
żebyś je zdruzgotał w milczeniu.
Zło nie ma swojego imienia ani twarzy.
A Twa cisza ma najbardziej dostojne.
Dziękuję za siebie w dzisiejszym dniu,
gdy klęcząc powtarzam imię Twe
z dobroci cichej utkane.
Niech skromność zwycięża,
zabobonny odejdą,
i proszę cię
teraz, gdy zwracasz mnie mi,
zwróć mnie wreszcie na stałe....
Mój drogi Pantokratorze.

 

Czytaj więcej...

Dodatkowe informacje